“Ucieczka w Tatry” Maria Jasnorzewska-Pawlikowska

 

 

Gdzie na halach szałasy w twardym światłocieniu

Są jak stożki, w niebieskim rzeźbione krzemieniu,

Gdzie gencjana-goryczka, nieulękła w pustce,

Wspina się jak góralka w szafirowej chustce,

Gdzie skrawkiem czystej wełny ścieli się szarotka,

Gdzie wśród piargów kozicę lub świstaka spotkasz,

Gwiżdżącego na baczność; gdzie wonna leluja

Różanym rusztowaniem na powietrzu buja,

Gdzie dziki krzak agrestu blisko strony czeskiej

Stroi się w szkiełka rosy podłużne, niebieskie

Jak świecznik zagraniczny – tam pokłoń się Tatrom,

Tam myślą się zatrzymaj. Drzemią na kształt matron

O suchych, orlich twarzach… Matron nietykalnych!

Spokojne pośród wichrów orawskich czy halnych,

Trwają, obce nizinom. Ani wiedzieć nie chcą,

O grzmotach, które łunę wśród ciemności niecą,

Niszcząc świat. – Tu, jak cicho! Kędy sięgniesz wzrokiem,

Niewoli nie dostrzeżesz. Progi za wysokie…

 

 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.