“W górach: Noc” Maria Konopnicka

Kamiennym snem zasnęły Tatry, a nad głową,

Zoraną w dziwne bruzdy strzałą piorunową,

Na skrzydłach górskich orłów ciche sny się ważą

I stare pieśni nucą, stare dzieje gwarzą. [...]

Słuchaj! To szumi morze spienione i sine…

Przechyl się, jeśliś mężny, i spójrz w głębinę.

Czy widzisz? Tam w muszelek drobniutkich koronie

Najwyższy czub tatrzańskich w mętnych nurtach tonie.

Wokół skalne przyczoła obsiadły drużyną

I patrzą w błękit nieba poprzez falę siną;

A zamkniętych w więzieniu twardem, kryształowem,

Rzeki chyba pozdrowią powitania słowem

I przyniosą im wieści z dalekiego kraju,

I słodkiej wody dadzą niby korowaju…

  Smutno Tatrom wiek płynie! Ciężka jeńców dola!

Choćby ci się wdzięczyły pereł ząbki białe,

Choćby ci koral róże dawał skamieniałe,

Ty zawsze tęsknisz, wzdychasz i szepczesz: „niewola!”

Och! Bracie! 

- Stój! czy słyszysz huk burzy złowrogi,

Huragany jak tury wzięły się za rogi;

Fale wrą niby lawy arterie płomienne…

Zatrzęsły się przepaści; grom leci po gromie,

Ruszyły się z swych posad wód zręby widomie;

Powięź ziemi zapada w otchłanie bezdenne;

Pożar błyskawic gore…morze pianę ciska,

Cofa się jak odyniec ze swego łożyska,

Pęka na grzbiecie Tatrów łańcuch kryształowy,

Drżąc, pryskają im z ramion przejrzyste okowy…

Ostatnich gromów echem rozgrzmiewają brzegi,

Ostatnie bryzgi morskie lecą jako śniegi

I do kamiennych skroni przymarzają białe…

A jako z pękniętego pierścienia złuskany,

Podniósł się Krywań siwy i otrząsnął się z piany,

I twardą pięścią odbił pierwszą słońca strzałę… [...]

Hejnał! Spłonęły Tatry do szczytu…

Śpią niźnie: gór przyczoła pierwsze dojrzą świtu

I w blaski spromienione, nim zmierzch pierzchnie siny

Łuną dnia wstającego rozbudzą doliny.

 

 


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.