Kamiennym snem zasnęły Tatry, a nad głową,
Zoraną w dziwne bruzdy strzałą piorunową,
Na skrzydłach górskich orłów ciche sny się ważą
I stare pieśni nucą, stare dzieje gwarzą. [...]
Słuchaj! To szumi morze spienione i sine…
Przechyl się, jeśliś mężny, i spójrz w głębinę.
Czy widzisz? Tam w muszelek drobniutkich koronie
Najwyższy czub tatrzańskich w mętnych nurtach tonie.
Wokół skalne przyczoła obsiadły drużyną
I patrzą w błękit nieba poprzez falę siną;
A zamkniętych w więzieniu twardem, kryształowem,
Rzeki chyba pozdrowią powitania słowem
I przyniosą im wieści z dalekiego kraju,
I słodkiej wody dadzą niby korowaju…
Smutno Tatrom wiek płynie! Ciężka jeńców dola!
Choćby ci się wdzięczyły pereł ząbki białe,
Choćby ci koral róże dawał skamieniałe,
Ty zawsze tęsknisz, wzdychasz i szepczesz: „niewola!”
Och! Bracie!
- Stój! czy słyszysz huk burzy złowrogi,
Huragany jak tury wzięły się za rogi;
Fale wrą niby lawy arterie płomienne…
Zatrzęsły się przepaści; grom leci po gromie,
Ruszyły się z swych posad wód zręby widomie;
Powięź ziemi zapada w otchłanie bezdenne;
Pożar błyskawic gore…morze pianę ciska,
Cofa się jak odyniec ze swego łożyska,
Pęka na grzbiecie Tatrów łańcuch kryształowy,
Drżąc, pryskają im z ramion przejrzyste okowy…
Ostatnich gromów echem rozgrzmiewają brzegi,
Ostatnie bryzgi morskie lecą jako śniegi
I do kamiennych skroni przymarzają białe…
A jako z pękniętego pierścienia złuskany,
Podniósł się Krywań siwy i otrząsnął się z piany,
I twardą pięścią odbił pierwszą słońca strzałę… [...]
Hejnał! Spłonęły Tatry do szczytu…
Śpią niźnie: gór przyczoła pierwsze dojrzą świtu
I w blaski spromienione, nim zmierzch pierzchnie siny
Łuną dnia wstającego rozbudzą doliny.